Pierwsze kroki w Bangkoku

Po około 20-stu godzinach spędzonych bądź to w samolotach, bądź na lotniskach, dotarliśmy do Bangkoku o 3 nad ranem. Jeżeli tak jak my, martwisz się o kantor lub miejsce gdzie możesz zakupić kartę do telefonu, to niepotrzebne te zmartwienia. Nie ważne czy wymienisz pieniądze w pierwszym kantorze, który zobaczysz, czy też poczekasz, bo jest ich mnóstwo na terenie lotniska.

Kantory i sieci komórkowe

Rada: miej ze sobą gotówkę, którą możesz wymieniać. Bankomaty naliczają absurdalne oprocentowanie transakcji. Po odbiorze bagażu , ale jeszcze przed wyjściem z tej strefy, znajdują się stoiska z sieci komórkowych. My użyliśmy sieci AIS. Pakiet 30 dni z 5 GB internetu, który działał dosłownie wszędzie, kosztował 800 bahtów, czyli około 90 złotych, przyjmując że 1 baht=0,12 pln. Oczywiście są też dostępne inne pakiety za odpowiednio niższą cenę.

Pierwsze wrażenia

Na szczęście wynajęliśmy tani hotel blisko lotniska, który zapewniał transfer 24/7. Musieliśmy tylko znaleźć Pana z karteczką, który zaprowadził nas do busa. I jakież było moje zaskoczenie, może wyjdę tu na ignorantkę, ale naprawdę nie pomyśłałam o tym, że w Tajlandii obowiązuje ruch lewostronny. Ha… W każdym razie kolejny dzień nie był zbyt owocny, bo krótko mówiąc odsypialiśmy. Co było dobrym rozwiązaniem, ale niestety nie pomyśłałam o tym planując cztery dni w Bangkoku, które skróciły się do trzech. Człowiek uczy się na błędach, dlatego przestrzegam weź pod uwagę swój organizm, który potrzebuje regeneracji.

Jak poruszać się po Bangkoku?

Transport w Bangkoku jest różnoraki, wiele opcji, poprzez taxi, GrabTaxi, Uber, taksówki wodne, tuktuki, metro, pociągi czy nawet taxi skutery 🙂 My w zdecydowanej większości używaliśmy Ubera. Cena jest z góry ustalona, nie potrzebujesz płacić gotówką, nie trzeba się targować i mimo, że kierowca wybierze inną trasę i zamiast godziny jedziesz prawie dwie, dalej płacisz tyle samo. Taksówki zazwyczaj naliczają cenę w dwie strony, dlatego są praktycznie dwa razy droższe niż Uber. Taksówki wodne to genialne i tanie rozwiązanie, z jednego końca miasta na drugi możesz przepłynąć za 15 bahtów (1,74 pln) i poczuć się jak prawdziwy mieszkaniec Bangkoku. Oprócz tego, że w podekscytowaniu, ściśnięty jak śledzik, robisz zdjęcia, nic innego cię nie wyróżnia :). Po prostu wsiadasz na łódkę i czekasz, aż Pani lub Pan w pewnym momencie pojawi się z puszką monet, wrzucisz pieniądze i to tyle. Tuk tuk to bardziej frajda, niż tani środek transportu, aczkolwiek polecam go z całego serca. Za tyle emocji warto zapłacić więcej.

Pamiętaj zawsze się targować i być przy tym stanowczym. Nie zawsze się uda, ale po pierwsze warto próbować, po drugie w 95% zapłacisz stanowczo mniej.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *